sobota, 5 stycznia 2013

Młodzi – niekulturalni, czy nierozumiani?


Pod wpływem pewnej, na pozór głupiej sytuacji, której byłem świadkiem w ostatnim czasie zacząłem rozważać o kulturze młodych ludzi. Od zawsze słyszy się zewsząd, że ci młodzi, to tacy niewychowani… Postanowiłem sam przeanalizować, czy są oni niekulturalni, czy może raczej nierozumiani.


Kiedy spieszyłem się, aby zdążyć na pierwszą lekcję do szkoły, wsiadłem jak zwykle na Królewskiej w bardzo obleganą linię tramwajową numer 18. Nie muszę chyba wspominać, że wolnych miejsc siedzących na próżno było szukać. Zająłem więc, moje ulubione miejsce na tyle pierwszego wagonu, gdzie można się wygodnie umiejscowić w rogu pomiędzy dwiema szybami. Po chwili pochłonęła mnie lektura podręcznika do historii, co oczywiście było podyktowane możliwością odpytywania na pierwszej lekcji. Nagle zauważyłem kobietę po pięćdziesiątce, która stanąwszy przy siedzącym chłopaku, co chwilę na niego ciężko chuchała i trącała go torebką. Chłopak miał na uszach słuchawki, a na jego kolanach siedziała prawdopodobnie jego partnerka. Pani była wyraźnie zdegustowana brakiem możliwości zajęcia miejsca siedzącego, które oblegało dwoje młodszych od niej ludzi. Po pewnej chwili pojawiła się również inna starsza pani, która była jednak na tyle otwarta na nawiązywanie nowych kontaktów, że postanowiła nawiązać go ze wspomnianą już wcześniej przeze mnie parą. Zaczęła uszczypliwie: „ A, czy pan to w tak młodym wieku ma już problemy ze wzrokiem, że pan nie widzi starszej osoby?”. Chłopak zauważył, że kobieta coś mówi, ale nie słyszał jej wypowiedzi ze względu na słuchawki w uszach. Pani postanowiła sięgnąć po bardziej drastyczne środki i wyrwała mu jedną ze słuchawek z ucha. Możecie się domyślić, jak młody chłopak musiał się zdenerwować, gdy przy jego dziewczynie podchodzi jakaś, starsza kobieta i nawiązuje z nim kontakt fizyczny. Wtedy sam poczułem, że to co robi ta kobieta jest nie na miejscu. Warty zauważenia jest fakt, iż pani, która wcześniej stała nad parą, nie wyglądała na osobę, która musi natychmiast usiąść, była natomiast w sposób widoczny starsza od zakochanych, którzy obok niej siedzieli. W tej chwili sytuacja wydała mi się oczywista, jakaś wariatka przyczepia się do zakochanych. Na myśl przyszła mi pewna piosenka, którą w oryginale wykonywał George Brassens. Poznałem również jej polską wersję, kiedy wybrałem się któregoś dnia na koncert Justyny Bacz, która większość swojej twórczości poświęciła temu właśnie artyście. Słowa tej piosenki: „Na ławkach zakochani pragną swoich ust, ciepłych ust. Lecz na nerwach ten ich zbytni luz gra spacerowiczom.” od razu skojarzyły mi się tą sytuacją. Przecież ludzie zakochani nie zwracają uwagi na to, co dookoła się dzieje. Może i nie jest to zawsze przyjemne dla ich otoczenia, ale czy warto psuć te najpiękniejsze chwile w ich życiu? Przecież miłość, to chyba najwyższy poziom sztuki, jaką człowiek wykształcił. Jest ona obecna we wszystkich kulturach świata. Myślę, że społeczeństwo mogłoby patrzeć na takich ludzi nieco bardziej przychylnym okiem. Przecież nie oni jedyni siedzący w tym wagonie byli młodsi od wspomnianej pani. Nasuwa się tu pytanie, czy owe panie nie upatrzyły sobie ofiar w sposób perfidny. 

Zwykle takie sytuacje szybko ulatują mi z pamięci, jednak tym razem stało się inaczej i analizowałem tę sytuację na wszelkie możliwe sposoby przez całą lekcję historii. Przecież kultura w sposób oczywisty nakazuje osobie młodszej ustąpić miejsca osobie starszej. Znajdowałem jednak, również wiele argumentów na usprawiedliwienie owych młodych ludzi. Zastanówmy się więc, czy te wszystkie okoliczności łagodzące nie są warte czasem więcej od jednej niepisanej zasady savoir-vivre. Pierwsza sprawa, to dla mnie rzecz rachunku, w tramwaju jest więcej miejsca, kiedy siedzą dwie osoby, a nie jedna. Sądzę, że owa pani po pięćdziesiątce nie wzięłaby sobie nikogo na kolana. Z tego punktu widzenia zdecydowanie warte pochwały jest zachowanie młodych ludzi, którzy są blisko siebie, jednocześnie zajmując tylko jedno miejsce, a nie na przykład dwa, które mogły być wolne, kiedy wsiadali do tramwaju. Myślałem już nieraz wcześniej o ustępowaniu pewnym osobom w różnych sytuacjach życiowych. Chodzę do Żmichowskiej, w której w sposób przytłaczający przeważają dziewczęta. Kiedy o godzinie ósmej rano idę ulicą Klonową, na której znajduje się wspomniana szkoła, towarzyszy mi zwykle tłum dziewcząt. Tak się zastanawiam, o której godzinie wszedłbym do szkoły, gdybym przepuścił każdą z nich w drzwiach? Takie sytuacje można wymieniać bez końca. Czy jeżeli do kasy w supermarkecie podchodzi starsza osoba, to powinienem przepuścić ją przed siebie? Moim zdaniem nie, po pierwsze nie mam prawa zadecydować za osoby stojące za mną, że od teraz przed nimi znajduje się dodatkowa osoba. Dodatkowo, nie wiem, jak długo stałbym w sklepie, gdyby tych starszych osób pojawiło się więcej. Chyba lepiej przemilczę analogiczną sytuację w aptece… Wróćmy jednak lepiej do sytuacji z tramwaju. Sposób, w jaki zareagowała kobieta „zwracająca uwagę” młodym osobom był w moim odczuciu niewłaściwy. Sądzę, że takie zachowania wpływają na ogólną niechęć młodych ludzi do osób starszych, co jest sporym problemem dzisiejszych czasów. Czasem mam wrażenie, że świat na tyle przyspieszył, że wiele starszych osób zwyczajnie za nim nie nadąża. Kiedyś wszystko toczyło się w o wiele wolniejszym tempie. W Polsce istniały domy wielopokoleniowe, gdzie dzieci podpatrywały, co robią ich rodzice i starały się ich naśladować. Dziadkowie, byli autorytetami dla wnucząt. Dzisiaj, babcia, która się czepia na każdym kroku jest często omijana przez swoich potomków, bo sama ich do siebie zraża. Nie zauważyła, że to już nie jest czas, kiedy ludzie są ślepo zapatrzeni w pewne wzorce. Oczywiście, wzorce były zawsze i każdy w jakiś sposób je sobie sam definiuje, ale tu właśnie pojawia się problem. Kiedy słyszę od kogoś, że postępuję w sposób niekulturalny, to mam ochotę mu odpowiedzieć, że według niego może tak. Dlaczego ten wnuk ma przyjąć zasady moralne swojej babci, jako swoje własne? Może kochać babcię, ale po prostu dzieli ich zbyt duża przepaść światopoglądowa, aby mogli się dogadywać na wielu płaszczyznach. Przecież na to, jacy są dzisiejsi młodzi ludzie, wpływ miały pokolenia przed nimi. Nie należy więc wyładowywać nerwów na nich, jeśli w jakiejś sytuacji postępują w sposób, który jest naganny zdaniem starszej od nich osoby. Bo to te starsze pokolenia nauczyły młodych ludzi braku szeroko rozumianej kultury osobistej. Jeden z obrazków, który zapadł mi w pamięci ze szkoły podstawowej, to codzienne obiady w stołówce. Pamiętam ten niekończący się rządek dzieciaków, które wyczekiwały na chwilę, gdy znajdą się przy okienku i będą mogły odebrać swój obiad. Nie raz sam próbowałem z kolegami wepchnąć się przed innych, jednak czujna nauczycielka, która miała akurat dyżur, wysyłała mnie w takiej sytuacji na koniec kolejki. Czułem się jednak oszukiwany, kiedy podchodził z przodu nauczyciel i odbierał swoją porcję poza kolejką. Wyglądało to, jak demonstracja siły i hierarchii, że to on jest tym ważniejszym człowiekiem i nie musi powiedzieć ani słowa do tego dziecka, które miało właśnie odebrać swoją porcję, po prostu podszedł i wziął bez kolejki. Zastanawiam się dziś po wielu latach, ilu z tych nauczycieli, którzy są już dziś w dość sędziwym wieku dziwi się w tramwaju, że młodzi ludzi są tak zepsuci, że nie mają ochoty ustąpić im miejsca.

Czy Ci młodzi ludzie mieli moralny obowiązek, ustąpić miejsca tej kobiecie? Czy mieli prawo do szczęścia, do miłości, do chwili zapomnienia? A co, jeśli te dwie rzeczy są ze sobą sprzeczne? Myślę, że młodzi ludzie mają coraz mniej szacunku do starszych osób, co w pewnym sensie jest podyktowane przez zanikający kult starszych osób. Kiedy dochodzi do tego zgorzkniałość naszych przodków, to czasem mamy ochotę wysiąść z tego tramwaju i pójść na piechotę. Szacunek starszym się należy bez dwóch zdań, ale młodszym również powinien on być okazywany. Nie zapominajmy, że ci młodzi ludzie przeżywają często najpiękniejsze chwile swojego życia, podczas gdy starsze osoby kończą już swoją drogę życiową i takich ich zapamiętamy, jakimi sami dadzą nam się zapamiętać. Warto czasem się wstrzymać i z uśmiechem popatrzeć na młodych, zakochanych ludzi. Na pewno powrócą wspomnienia własnej młodości sprzed kilkudziesięciu lat.

Zdjęcia oczywiście dzięki uprzejmości: PhotoTeodorcZyk

8 komentarzy:

  1. ...bo twoja córka ma szesnaście lat,
    a tobie matko na tamten świat.
    Oj dana dana dana dana

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyraźnie widać, że poświęciłeś dużo czasu na analizę tematu i zgadzam się, że wiele spostrzeżeń jest trafnych. Odnoszę jednak wrażenie, że niektóre fragmenty (szczególnie ten o przepuszczaniu dziewcząt i osób starszych) opisują pewne popadanie ze skrajności w skrajność, której tak naprawdę nikt nie wymaga.
    Jeśli chodzi o treść - bardzo dobra. Myślę jednak, że musisz więcej popracować nad interpunkcją - na razie jest to Twój słaby punkt, Autorze.
    pozdrawiam
    lex.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeden rażący błąd: "osobom", nie "osobą".
    Myślę, że Twoje podejście jest nielogiczne. Z zachowaniem kulturalnym sprawa jest o tyle skomplikowana, że nie można go wymagać. Należy, oczywiście, zwracać uwagę na działania zwyczajnie chamskie (np. odtwarzanie głośno muzyki, także przez słuchawki, jeśli słychać to na zewnątrz), ale nie ma potrzeby tłumaczyć się z tego, że nie przepuszcza się każdej dziewczyny w drzwiach.
    Z regulaminu ZTM:
    "1. W pojeździe są wydzielone i oznaczone znakiem graficznym (piktogramem) miejsca dla:
    1) osób z dzieckiem na ręku oraz kobiet w ciąży;
    2) inwalidów i osób niepełnosprawnych;
    3) osób poruszających się na wózkach inwalidzkich;
    4) wózków dziecięcych."
    Jak widać, nie mamy obowiązku ustąpienia osobom starszym nawet na oznaczonych miejscach. Ja zazwyczaj wstaję, kiedy widzę osobę w potrzebie, ale zdarzyło mi się wysłuchiwać od stojącej w pobliżu starszej (chociaż nie naprawdę starej) kobiety, jaka to młodzież jest niewychowana i że jak ludzie mają czelność czytać książki w autobusie. Miejsca nie ustąpiłam, bo zdążyłam się już w życiu nauczyć, żeby na chamstwo nie reagować - w żaden sposób.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic dodać, nic ująć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsze zdjęcie to Budapeszt, nieprawdaż? :)

    OdpowiedzUsuń